Fotografowanie piorunów

Fotografowanie piorunów to jedno z tych doświadczeń, które najlepiej pokazują, jak nieprzewidywalna i fascynująca potrafi być natura. Można przygotować sprzęt, ustawić kadr i parametry ekspozycji, ale nigdy nie wiadomo, gdzie pojawi się kolejne wyładowanie.

Właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że fotografia burzowa jest dla mnie tak interesująca. Każde udane zdjęcie jest połączeniem przygotowania, obserwacji, cierpliwości i odrobiny szczęścia.

Jak fotografuję pioruny?

Nie próbuję naciskać spustu migawki dokładnie w momencie pojawienia się błyskawicy. Stosuję znacznie prostszą metodę – aparat ustawiam na statywie i korzystam z długiego, najczęściej 30-sekundowego czasu naświetlania.

Jeżeli w tym czasie w fotografowanym fragmencie nieba pojawi się wyładowanie, aparat je zarejestruje. Przy aktywnej burzy podczas jednej ekspozycji może pojawić się nawet kilka wyładowań, tworząc na zdjęciu bardzo efektowną kompozycję.

Długi czas ekspozycji pozwala mi również spokojniej obserwować burzę i oceniać, w której części nieba pioruny pojawiają się najczęściej.

Dobór obiektywu zależy od odległości burzy

Wybór obiektywu i ogniskowej uzależniam przede wszystkim od tego, jak daleko znajduje się burza oraz jaki kadr chcę uzyskać.

Najczęściej korzystam z Canon RF 24–105 mm F/4. Zakres ogniskowych daje dużą swobodę – mogę pokazać rozległy fragment nieba i krajobrazu albo zawęzić kadr do obszaru, w którym najczęściej pojawiają się wyładowania.

Jeżeli burza znajduje się dalej, sięgam po 70–200 mm F/2.8. Dłuższa ogniskowa pozwala wyizolować stosunkowo niewielki fragment nieba i znacznie mocniej wyeksponować odległe wyładowania.

Moje ustawienia aparatu

Punktem wyjścia podczas fotografowania piorunów są u mnie najczęściej następujące ustawienia:

  • tryb ekspozycji: manualny,
  • czas naświetlania: 30 sekund,
  • przysłona: F/16–F/22,
  • ISO: 100–400,
  • ostrość: ustawiana manualnie,
  • stabilizacja: wyłączona,
  • statyw: zawsze.

Nie traktuję jednak tych parametrów jako uniwersalnego przepisu. Burza jest bardzo dynamicznym zjawiskiem i warunki potrafią zmienić się w ciągu kilku minut. Dlatego obserwuję kolejne zdjęcia i w razie potrzeby koryguję ekspozycję.

Dlaczego 30 sekund?

Najważniejszym elementem mojego sposobu fotografowania jest długi czas ekspozycji. Najczęściej ustawiam 30 sekund.

Nie muszę wtedy próbować przewidzieć dokładnego momentu pojawienia się pioruna. Otwieram migawkę, a aparat przez następne 30 sekund rejestruje to, co dzieje się w kadrze.

Jeżeli w tym czasie pojawi się wyładowanie – zostanie zapisane na zdjęciu. Im bardziej aktywna jest burza, tym większa szansa na interesujący rezultat.

ISO 100–400

Staram się utrzymywać ISO możliwie nisko. Najczęściej fotografuję w zakresie ISO 100–400.

Przy 30-sekundowej ekspozycji nie potrzebuję bardzo wysokiej czułości. Niskie ISO pozwala zachować dobrą jakość obrazu i ograniczyć szum, szczególnie widoczny w ciemnych partiach nocnego nieba.

Ostateczną wartość dobieram jednak do warunków. Inaczej wygląda burza nad niemal całkowicie ciemnym krajobrazem, a inaczej wyładowania nad oświetlonym miastem.

Dlaczego F/16–F/22?

Charakterystycznym elementem mojego sposobu fotografowania piorunów jest mocno przymknięta przysłona. Najczęściej pracuję w zakresie F/16–F/22.

Przy 30-sekundowej ekspozycji pomaga mi to kontrolować ilość światła docierającego do matrycy. Ma to szczególne znaczenie wtedy, gdy w kadrze znajdują się światła miasta lub same wyładowania są bardzo intensywne.

Przy tak mocnym przymknięciu obiektywu trzeba pamiętać o zjawisku dyfrakcji, które może powodować pewien spadek maksymalnej ostrości obrazu.

W fotografii piorunów jest to dla mnie świadomy kompromis. Ważniejsza jest możliwość zastosowania długiej ekspozycji i zarejestrowania wyładowania przy właściwie naświetlonym otoczeniu niż uzyskanie laboratoryjnej ostrości każdego piksela.

Nie oznacza to oczywiście, że zawsze należy fotografować przy F/16 czy F/22. W innych warunkach warto spróbować również F/8–F/11 i odpowiednio dopasować pozostałe parametry ekspozycji.

Ostrość ustawiam manualnie

Podczas fotografowania piorunów nie korzystam z autofokusa. Ostrość ustawiam manualnie, ponieważ po zmroku autofocus może mieć problem ze znalezieniem odpowiedniego punktu, a przy kolejnych ekspozycjach nie chcę ryzykować przypadkowej zmiany ustawienia.

Najczęściej ustawiam ostrość na nieskończoność – dokładnie według kreski znajdującej się pod symbolem ∞ na skali ostrości.

Po ustawieniu pozostawiam ostrość w tej pozycji podczas kolejnych zdjęć. Warto jednak sprawdzić efekt na ekranie aparatu, najlepiej wykorzystując powiększenie obrazu.

Statyw i wyłączona stabilizacja

Przy 30-sekundowych ekspozycjach podstawą jest stabilny statyw.

Kiedy aparat znajduje się na statywie, wyłączam stabilizację obrazu. Staram się również nie zmieniać niepotrzebnie położenia aparatu pomiędzy kolejnymi zdjęciami.

Jeżeli obserwuję, że wyładowania regularnie pojawiają się w określonej części nieba, ustawiam kadr właśnie w tym kierunku i czekam.

Piorun to nie wszystko – ważny jest również kadr

Samo zarejestrowanie błyskawicy nie zawsze oznacza dobre zdjęcie.

Jeżeli jest taka możliwość, staram się włączyć do kompozycji również elementy otoczenia – linię horyzontu, fragment miasta, zabudowania lub krajobraz. Dzięki temu piorun zyskuje skalę, a fotografia zaczyna opowiadać historię.

Tutaj bardzo ważny staje się wybór ogniskowej. Przy krótszej ogniskowej mogę pokazać rozległy fragment nieba i otoczenia. Przy 100 czy 200 mm koncentruję się na niewielkim obszarze, w którym regularnie pojawiają się wyładowania.

Obserwacja i cierpliwość

Burza nie jest zjawiskiem statycznym. Ustawienia, które sprawdzały się kilka minut wcześniej, mogą nagle przestać być odpowiednie.

Dlatego regularnie kontroluję wykonane zdjęcia. Jeżeli niebo staje się zbyt jasne, zmieniam parametry ekspozycji. Jeżeli wyładowania są słabe albo znajdują się daleko, mogę podnieść ISO lub zmienić ogniskową.

Równie ważna jest obserwacja miejsca, w którym najczęściej pojawiają się pioruny. Czasami wystarczy niewielka korekta kadru. Innym razem warto zmienić ogniskową i skoncentrować się na zupełnie innym fragmencie burzy.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Fotografowanie burzy może być fascynujące, ale żadnego zdjęcia nie warto wykonywać kosztem własnego bezpieczeństwa.

Nie fotografuję bliskiej burzy ze statywem ustawionym na otwartej przestrzeni. Szczególnie niebezpieczne są wzniesienia, otwarte pola, okolice pojedynczych wysokich drzew oraz miejsca, w których fotografujący sam staje się jednym z najwyższych punktów otoczenia.

Jeżeli burza znajduje się zbyt blisko, najważniejsze jest znalezienie bezpiecznego schronienia, a nie wykonanie kolejnego zdjęcia.

Czy potrzebny jest specjalistyczny sprzęt?

Moim zdaniem nie. Najważniejsze są aparat umożliwiający manualną kontrolę ekspozycji, odpowiedni obiektyw i stabilny statyw.

Fotografuję Canonem EOS R6 Mark II, a wybór pomiędzy 24–105 mm i 70–200 mm uzależniam przede wszystkim od odległości burzy oraz kompozycji, którą chcę uzyskać.

Znacznie ważniejsze od konkretnego modelu aparatu jest jednak zrozumienie zależności pomiędzy czasem naświetlania, przysłoną i ISO oraz umiejętność dostosowania tych parametrów do aktualnych warunków.

Moje ustawienia w skrócie

Aparat: Canon EOS R6 Mark II
Obiektyw: najczęściej RF 24–105 mm F/4 lub 70–200 mm F/2.8
Tryb: manualny
Ostrość: manualna, najczęściej ∞
Czas: 30 s
Przysłona: F/16–F/22
ISO: 100–400
Stabilizacja: wyłączona
Statyw: tak

Pioruny – potęga natury w kadrze

Fotografowanie piorunów łączy technikę fotograficzną z czymś, czego nie jesteśmy w stanie kontrolować. Możemy przygotować aparat, ustawić ekspozycję, wybrać kadr i obserwować kierunek przemieszczania się burzy. Nie możemy jednak zdecydować, gdzie i kiedy pojawi się następny piorun.

I chyba właśnie dlatego satysfakcja z udanego zdjęcia jest tak duża.

Czasami potrzeba wielu ekspozycji, żeby powstało jedno zdjęcie, dla którego warto było czekać. A kiedy podczas 30-sekundowego naświetlania dokładnie w zaplanowanym miejscu pojawia się efektowne wyładowanie, pozostaje tylko spojrzeć na ekran aparatu i pomyśleć: mam go.

Więcej moich zdjęć piorunów można zobaczyć w galerii: Pioruny – potęga natury w kadrze