Publikacje

LAMPA BŁYSKOWA DLA POCZĄTKUJĄCYCH

PODSTAWY FOTOGRAFII Z LAMPĄ BŁYSKOWĄ

Pisząc ten artykuł starałem się zebrać najważniejsze informacje, które pomogą początkującym fotografom wykorzystywać zewnętrzną lampę systemową w trybie manualnym. To daje nam bowiem pełną kontrolę nad światłem, w przeciwieństwie do światła naturalnego, do którego to my musimy się dostosowywać. Obecnie większość producentów (Canon, Nikon, Yongnuo, itd.)  oferuje lampy z pełną automatyką błysku, co sprawdza się w sytuacjach kiedy na szybko musimy strzelić fotę bo nie ma czasu na ustawienie ekspozycji. Ale nam chodzi o coś więcej a mianowicie o uzyskanie „kreatywnej ekspozycji”.

Z pewnością każdy z Was robiąc zdjęcia, zwłaszcza z wbudowanym fleszem, rozczarował się oglądając na swoich dziełach mocno, kontrastowo i „płasko” oświetlone tematy główne, podczas gdy tło było niedoświetlone i zawierało rzucające się w oczy cienie.

Robiąc zdjęcia bez lampy błyskowej, w świetle zastanym mamy do czynienia z trójkątem ekspozycji. Tworzą go: przysłona, czas naświetlania oraz czułość.  Każde zdjęcie jest funkcją tych trzech parametrów. Zwykle fotografuję ustawiając czułość w granicach 100 – 200 ISO, więc w praktyce do zrobienia intrygującej fotki pozostają dwa parametry: przysłona i czas naświetlania.

Istnieje wiele ustawień, które dadzą prawidłowo naświetlone zdjęcie. Ale tylko jedna kombinacja jest kreatywna. Omówmy to na przykładzie fotografii portretowej, gdzie zazwyczaj zależy nam na płytkiej głębi ostrości i w efekcie rozmyciu tła. Osiągamy to poprzez duże otwarcie przysłony np.: 2,8 co determinuje czas naświetlania i tworzy właśnie tą kreatywną ekspozycję. Gdyby zdjęcie zawierało dużą głębię ostrości tło przeszkadzałoby w jego odbiorze, chodź z punktu widzenia ekspozycji byłoby to również poprawnie wykonane zdjęcie.

Jak to pogodzić z fleszem? Lampa błyskowa jest jak małe słońce z tą różnicą, że jego błysk trwa tylko mały ułamek sekundy i nie da nam okazji do odczytania parametrów oświetlenia tak jak to robimy przy świetle zastanym.

PRZYSŁONA KLUCZEM DO SUKCESU

Kluczem do prawidłowej ekspozycji z fleszem jest przysłona. Natomiast czas naświetlania będzie miał wpływ na otoczenie w świetle zastanym. Regulując czas naświetlania wpływamy na te fragmenty fotografii, które nie będą oświetlane lampą błyskową. Możemy prawidłowo ukazać całe tło (np.: budynki na tle fotografowanej osoby) – w tym celu ustawiamy czas ekspozycji zapominając o lampie błyskowej, a korygując dalej czas naświetlania możemy celowo tło przyciemnić lub rozjaśnić. Możemy też całkowicie wyeliminować światło zastane czyli „wyodrębnić temat” (np.: zamiast budynków na tle fotografowanej osoby będzie całkowicie czarne tło) – w tym celu czas naświetlania należy skrócić o 3-4 EV w stosunku do zmierzonej ekspozycji. Takie ustawienie sprawi, że nasza fotografia będzie oświetlona jedynie naszym sztucznym słońcem pochodzącym z błysku flesza a światło zastane będzie całkowicie wyeliminowane.

Wróćmy jednak do przysłony, która będzie decydowała o poprawnej ekspozycji przy użyciu flesza. Jak ją wyznaczyć? Pamiętajmy, że otwór przysłony będzie zależny od odległości fotografowanego tematu od lampy błyskowej. Ale lampę błyskową (zamocowaną na stopce aparatu lub działającą niezależnie ze sterowaniem bezprzewodowym) można oddalać lub przybliżać do tematu. A to sprowadza się do tego, że w dalszym ciągu przysłonę dyktuje „kreatywna ekspozycja” a nie użycie flesza. Więc najpierw wybieramy odpowiednią przysłonę: małe otwory duża głębia ostrości i odwrotnie duże otwory mała głębia ostrości. Następnie przy wybranej sile błysku i przysłonie odczytujemy w jakiej odległości od fotografowanego tematu musi być umieszczona lampa. Poniżej przykład z użyciem lampy Canon Speedlight 580EX II. W tym wypadku w aparacie ustawiłem przysłonę f11, czas naświetlania nie jest istotny z punktu widzenia tematu oświetlanego fleszem, natomiast na lampie ustawiłem siłę błysku na 1/2 mocy co dało wskazanie, że mój flesz (przy tej przysłonie) powinien znajdować się w odległości 4 metrów od tematu zdjęcia.

Jeśli lampa jest zamocowana na stopce aparatu to powinniśmy wykonać zdjęcie z odczytanej odległości. Ale równie dobrze lampa może być zamocowana na statywie w wymaganej odległości (tak aby prawidłowo oświetlić obiekt), a my możemy robić zdjęcie z innego miejsca, wyzwalając lampę radiowo lub kablem.

ZASADA ROZCHODZENIA SIĘ STRUMIENIA ŚWIETLNEGO

Warto zapamiętać, że siła strumienia świetlnego jest odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości. Innymi słowy gdy odległość od fotografowanego obiektu się podwaja to potrzeba aż cztery razy mocniejszego błysku (przy tej samej sile błysku dotrze tam tylko 25% światła). Flesz jest źródłem światła o ograniczonym zasięgu. Spadek natężenia światła jest często przyczyną niepowodzeń. Aby dobrze oświetlić dalsze tematy należy albo zastosować większą ilość fleszy lub odpowiednio wydłużyć czas ekspozycji tak aby wykorzystać światło zastane.

MOC LAMPY BŁYSKOWEJ

Aby zachować kontrolę nad siłą błysku należy ustawić tryb manualny. Jest to zwykle sygnalizowane na wyświetlaczu flesza symbolem „M”. Regulacja mocy lampy jest bardzo przydatna w sytuacjach gdy fotografujemy z dyfuzorem, odbijając światło od sufitu lub jeśli chcemy zastosować lampę do wygładzenia cieni w słoneczny dzień traktując błysk flesza jako światło wypełniające. Wskazanie 1/1 oznacza maksymalną moc flesza, 1/2 połowę mocy, itd.

ROLA ZOOMA

Zoom flesza pozwala nam na kontrolę strumienia światła emitowanego przez błysk lampy. Możemy wpływać na szerokość błysku ale także na jego zasięg (analogia do teleobiektywu). Zazwyczaj staramy się dopasowywać zoom flesza do ogniskowej ustawionej na obiektywie. Ale koncentrując świtało lampy (ustawiając większe wartości zooma lampy błyskowej niż ogniskowa obiektywu) możemy celowo mocniej oświetlić wybrany fragment fotografii ponieważ zawęża się strumień światła.

SYNCHRONIZACJA Z KRÓTKIMI CZASAMI NAŚWIETLANIA

Ze względu na konstrukcję kurtyny migawki aparatu, synchronizacja z pojedynczym błyskiem lampy wynosi około 1/180s (zależy od modelu aparatu). Jeśli będziemy skracać czas naświetlania poniżej tej wartości to na naszych zdjęciach pojawią się poziome, niedoświetlone, czarne fragmenty. To te partie matrycy, które nie zostały oświetlone pojedynczym błyskiem lampy, w trakcie wędrującej kurtyny. W jakich sytuacjach to może nastąpić – np.: kiedy fotografujemy pod słońce. Mamy do czynienia z krótkimi czasami ekspozycji.  Jeśli prawidłowo dobierzemy czas naświetlania kierując światłomierz na niebo to uzyskamy dobry obraz nieba, ale już fotografowane tematy, oświetlone z tyłu wyjdą jako czarne sylwetki. Sprawę można rozwiązać jeśli do oświetlenia fotografowanego tematu użyjemy lampy błyskowej wyposażonej w funkcję synchronizacji z krótkimi czasami naświetlania.  Po jej włączeniu nasz flesz zadziała jak stroboskop. Będzie emitował serie błysków, które oświetlają poszczególne partie matrycy w trakcie wędrującej kurtyny migawki. Trzeba przy tym pamiętać, że użycie trybu synchronizacji z krótkimi czasami naświetlania wiąże się z utratą mocy błysku, zwykle o połowę.

Ciąg dalszy nastąpi (synchronizacja błysku z drugą kurtyną migawki, światło odbite, dyfuzory, filtry, kiedy nie stosować flesza ).

POSTPRODUKCJA ZDJĘĆ PRZY UŻYCIU LIGHTROOMA 5

LIGHTROOM 5 CZYLI CYFROWA CIEMNIA

 
W epoce cyfrowego obrazu oprócz „kreatywnej ekspozycji” na jakość zdjęć w znacznym stopniu wpływa postprodukcja. Firma Adobe stworzyła do tego celu świetne narzędzia. Który fotograf nie słyszał o Photoshopie? Ponieważ nie ingeruję w treści wykonywanych zdjęć (nie wykonuję fotomontażu czy przenoszenia fragmentów zdjęć z jednego miejsca w inne) do postprodukcji używam jedynie Adobe Lightrooma 5. Uważam, że jest to efektywny soft w przystępnej cenie, który umożliwia dopracowanie zdjęć w najdrobniejszych detalach, w tym odzyskiwanie utraconych szczegółów (np.: w prześwietlonych partiach), rozjaśnianie cieni, zmiany zakresów tonalnych, ekspozycji, kontrastu, perspektywy i można by tak jeszcze długo wymieniać. Najwięcej można „wyciągnąć”, jeśli stosuje się pliki w formacie RAW (ja dodatkowo konwersję do DNG). Ciekawostką jest fakt, że Lightroom pozostawia nietknięty oryginał naszego cyfrowego negatywu, podczas gdy wszystkie nasze przeróbki są widoczne na bieżąco w interfejsie programu. Po finalnej edycji cyfrowe negatywy można eksportować, z dużym wyborem opcji, np.: do pliku JPG. Ja dodatkowo używam Adobe Lightrooma do katalogowania zdjęć w folderach oraz do tworzenia odbitek do druku.

Na stronie internetowej Adobe poświęconej Lightroomowi ShowCover.aspxistnieje możliwość pobrania 30. dniowej wersji próbnej.  To dobra okazja, aby przetestować i ewentualnie przekonać się do tego narzędzia. Potem pozostaje tylko kwestia wyboru źródła zakupu i cierpliwej nauki.
Polecam książkę pod tytułem „The Adobe Photoshop Lightroom 5 Book” autorstwa Martina Eveninga. Moim zdaniem ta instrukcja użytkowania dawkuje wiedzę w odpowiedniej kolejności. W miarę czytania wracamy do podobnych tematów ale z uwzględnieniem większych detali i możliwości obróbki zdjęć. Na stronie autora można pobrać katalog zdjęć użyty w książce i na bieżąco testować w trakcie zapoznawania się z przewodnikiem.